strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblia. Pokaż wszystkie posty

2012/01/25

Hiobowe wieści

Notuję i notuję, o czym by tu napisać, notatki mnożą się w zagadkowy sposób, nie wiem, kiedy wreszcie zdołam je wszystkie rozwinąć i skuć w kajdanki kształtnych zdań. Zanim ten piękny dzień nadejdzie, wracam do Hioba i pozostawiam wszystkich Was zaglądających tu, desperatów i dziwaków, z jego historią.

Szatan na to do Boga: „Czyż za darmo Hiob czci Boga? Czyż Ty nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży. Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył”. Rzekł Pan do szatana: „Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki” (Hi 1, 9 – 12).

To miłe, kiedy Opatrzność nam sprzyja we wszystkich trudach, znojach, potyczkach codzienności i odświętności. Wtedy wiadomo, że - prędzej czy później - wszystko się wyjaśni i rozwiąże. Wtedy rozradowani chrześcijanie nie przestają nucić pochwalnych pieśni, nie ustają w dziękczynnych tańcach. 

Tymczasem dopiero sytuacja z Hioba wzięta weryfikuje cały ten entuzjazm.

Mam nadzieję, że Bóg jest bezradny wobec wiary człowieka.

Jeszcze do tego kiedyś wrócę. Oby.

2012/01/11

żona Lota i król lew, czyli rzecz o spoglądaniu wstecz

„Żona Lota, która szła za nim, obejrzała się i stała się słupem soli” (Rdz 19,26). A mówili, ostrzegali, żeby nie patrzeć, nie oglądać się, że absolutnie zabronione. Nie posłuchała i jej wzrok utknął tam na zawsze. Ani kroku dalej, usłyszała niewidzialny rozkaz. Ani kroku naprzód, bo spojrzałaś wstecz, głupia babo. Jak się za mocno patrzy wstecz, to koniec z podążaniem naprzód. Delikwent/-ka za sprawą niewłaściwie skierowanego spojrzenia nieruchomieje. Bo to, co „za”, jest dobrze znane i lubiane, nawet jeśli nieróżowe, a to, co „przed” – obce i nie-wiadomo-jakie.

Zatem odkreślać przeszłość grubą krechą? Ha, nie takie proste, naiwniacy. W odległych czasach mojego dzieciństwa na ekrany kin wszedł światowej klasy film animowany „Król Lew”. Parę dni temu łaskawie nam panująca telewizja publiczna uraczyła swoich widzów powtórką tego dziełka kinematografii. Ale co to ma wspólnego z żoną Lota? Otóż, główny bohater rzeczonego filmu, Simba, w pewnym momencie zapomniał, kim jest. Górnolotnie i prawie naukowo można by rzec, że zatracił tożsamość. Dopiero śmieszny pawian (którego imienia nie pamiętam) uświadomił mu, że jest synem Mufasy – czyli następcą tronu. Simba musiał spojrzeć wstecz, wrócić myślami do początku, żeby umożliwić dzianie się przyszłości.

Takie to komplikacje na tem świecie nieszczęsnem.